• XVII Sesja kolbiańska

  • Nasze książki dostępne w sklepie wydawnictwa Bratni Zew

  • Odnaleziona biografia św. Franciszka z Asyżu wydana po polsku!

YouTube facebook

Ciekawostka historyczna - Damietta

5 listopada 1219 roku wojska V wyprawy krzyżowej zdobyły Damiettę. To egipskie miasto zapisało się na kartach franciszkańskiej historii za sprawą samego Franciszka z Asyżu, który udał się tam, aby spotkać się z sułtanem i spróbować przekonać go do przejścia na wiarę chrześcijańską. Zapraszamy do zapoznania się z tą ciekawą historią.

Są to fragmenty artykułu, który ukazał się z całym aparatem naukowym na łamach periodyku W nurcie franciszkańskim 16(2007).

Ze źródeł biograficznych Franciszka wiadomo o trzech próbach wypraw na Bliski Wschód, jednak dopiero ostatnia z nich osiągnęła zamierzony cel.

W Życiorysie pierwszym Tomasz z Celano wspomina o chęci podróży Franciszka na Bliski Wschód już w czasach, kiedy do wspólnoty przyłączyła się Klara. Jednak nikt poza nim nie pisze o tym zamiarze. Oficjalnie pierwszy raz Franciszek starał się dotrzeć na Bliski Wschód w 1212 roku, w roku krucjaty dziecięcej. Celem jego wyprawy była wtedy Syria, a decyzję o niej podjęto na kapitule w Zielone Święta. Franciszek „pragnąc rozpocząć nową krucjatę duchową tam, gdzie chrześcijanie i Saraceni walczyli orężem”, wsiadł na okręt, który jednak nie dotarł do celu z powodu burzy i wylądował u wybrzeży dzisiejszej Chorwacji. Następnie, jak pisze Gilbert K. Chesterton, Franciszek „stał się patronem okrętowym pasażerów na gapę”, wsiadł bowiem bez zgody marynarzy na okręt płynący do Ankony. Przez pewien czas głosił tam Ewangelię, jednak pragnienie udania się do kraju muzułmanów było zbyt silne i dlatego już rok później wyruszył do Maroka przez Hiszpanię, z zamiarem nawrócenia na chrześcijaństwo sułtana Muhammada an-Nasira. Zachorował jednak w Hiszpanii przerywając podróż i udając się w drogę powrotną do Włoch. 

Do skutku doszła dopiero trzecia wyprawa Franciszka na Bliski Wschód w 1219 roku. Tym razem celem był Egipt. Dotarł do niego prawdopodobnie razem z wojskami krzyżowców, po upadku IV krucjaty. Najpewniej dołączył do posiłków włoskich razem z Piotrem Cattani’m. Franciszek dotarł w Egipcie do Damietty, gdzie stacjonowały wojska chrześcijańskie. Musiało to mieć miejsce przed 29 sierpnia, a więc przed klęską krzyżowców. Pozostał tam co najmniej do 5 listopada, czyli do zdobycia miasta przez chrześcijan. Wypłynął z Ankony 24 czerwca 1219 roku, następnie dotarł do Acri, gdzie czekał na niego brat Eliasz i gdzie przyłączył się do wyprawy brat Illuminat z Rieti, który znał język arabski. 

Nie można do końca ustalić którzy z braci przebywali wraz z Franciszkiem w obozie krzyżowców. Podobno pod Damiettą towarzyszyło mu dwunastu braci. Najczęściej wymienia się Illuminata, Piotra Cattani, Eliasza i Cezarego ze Spiry. 

Sytuacja, jaką zastał pod Damiettą Franciszek, była skomplikowana. Obie strony wydawały się chcieć wojny. Bonawentura w Życiorysie większym wspomina nawet o wydanym przez sułtana edykcie, mówiącym o tym, że „jeżeli ktokolwiek przyniesie głowę jakiegoś chrześcijanina, to w nagrodę otrzyma złotą monetę”. Faktem jest jednak, iż sułtan zaproponował krzyżowcom pokój, którzy w zamian za opuszczenie Egiptu mieli odzyskać Jerozolimę i święty krzyż. Jednak legat papieski, Pelagiusz Galvan odrzucił warunki pokoju i zadecydował o kontynuowaniu wojny. 

Franciszek wraz z towarzyszami, jak pisze Tomasz z Celano w Życiorysie drugim, przybył do Egiptu z powodu pragnienia męczeństwa. Jego pokojowe nastawienie do każdego człowieka nie pozwoliło mu na zaakceptowanie szykującej się bitwy. W noc przed nią miał mieć proroczy sen, w którym widział klęskę wojsk krzyżowców. „Święty pośpieszył i natarł na chrześcijan za pomocą zbawiennych upomnień, broniąc przed walką, wieszcząc zagładę” (2Cel 30,7). Nie został jednak wysłuchany a jego przepowiednie się spełniły. Wojska chrześcijan zostały zdziesiątkowane. 

W Damietcie Franciszek podjął decyzję o spotkaniu z ówczesnym sułtanem Egiptu, Malikiem al-Kamilem. Nie dostał na nie zgody legata papieskiego, jednak postanowił na własną odpowiedzialność bez broni przedrzeć się na stronę muzułmanów. Jakub z Vitry wspomina to wydarzenie w jednym ze swoich listów: „Ich przywódca, który założył ten zakon, przyszedłszy do naszego wojska zapalony gorliwością wiary, nie bał się przejść do wojska nieprzyjaciół i, głosząc przez parę dni słowo boże Saracenom, nie uzyskał większych efektów”. 

Zanim zdołał dotrzeć przed oblicze sułtana, został schwytany przez muzułmanów i pobity. Jak podkreśla Tomasz z Celano „nie dał się zastraszyć groźbami tortur, ani nie uląkł się zagrożenia śmiercią”. Jakub z Vitry pisze w jednym ze swoich listów, że kiedy Franciszek został zapytany o tożsamość, odpowiedział po prostu, że jest chrześcijaninem. Taka odpowiedź była jednoznaczna z tym, że nie należał on do żadnego z oddziałów krzyżowców. Można domyślać się, że już wtedy Franciszek zapoznał się z Koranem, w którym jeden z wersów sugeruje, że jeżeli ktoś przedstawia siebie jako chrześcijanina, to należy go szanować ze względu na bliskość wiary. 

Raoul Manselli zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną sprawę związaną z wizytą u sułtana. „Pozostaje jednak trudny do wyjaśnienia fakt, w jaki sposób dotarł przed oblicze Malika al-Kamila, i nie pomoże nam rozwiązać tego problemu to, co opowiada w swojej Chronica Jordan z Giano, jakoby Franciszek miał krzyczeć „Sułtanie, sułtanie” dopóki nie został do niego doprowadzony”.

Zastanawiający jest fakt, dlaczego sułtan Malik al-Kamil zgodził się na wizytę Franciszka. W kronikach chrześcijańskich jest przedstawiany, jako człowiek bardzo groźny i surowy. Takie opisy pojawiają się nawet w źródłach franciszkańskich, chociażby w Mowach o naszym świętym Ojcu..., gdzie autor mówi o podróży do Egiptu w celu męczeństwa: „sam poszedł do pogan dla głoszenia wiary chrystusowej, do najokrutniejszego sułtana, pragnąc cierpieć dla Chrystusa; sułtan zauważywszy to, nie chciał przyczynić się do tego, aby on został męczennikiem i dostąpił tak wielkiego zaszczytu” (2B 2,15). Z relacji historyków wiadomo, że był wykształcony, inteligentny, bardzo wierzący i łagodny. Jednak ta charakterystyka nie wyjaśnia jego przyzwolenia na wejście chrześcijanina na jego dwór. „Być może postrzegał Franciszka jako sufiego, jako wędrownego ascetę, którego słowa warte były wysłuchania”. W Życiorysie pierwszym można ponadto przeczytać: „Wszakże chociaż wielu odniosło się do niego wrogo i ze wstrętem, to jednak sułtan przyjął go bardzo uprzejmie” (1Cel 57,8).

Ze źródeł można wywnioskować, iż wizyta u sułtana przebiegała w bardzo pokojowej atmosferze. Sułtan próbował podobno ofiarować Franciszkowi dary, ten jednak nie przyjął ich, co jeszcze bardziej wpłynęło na szacunek ze strony władcy Egiptu, który zaczął przysłuchiwać się Franciszkowi z jeszcze większą chęcią. 

Najszerszy obraz wizyty na dworze Malika al-Kamila daje Bonawentura w Życiorysie większym. Według niego Franciszek zabrał ze sobą brata Illuminata z Rieti i tylko w jego towarzystwie wyruszył w drogę, podczas której zostali napadnięci, pobici i ledwo żywi doprowadzeni przed oblicze sułtana, gdzie Franciszek dał świadectwo swojej wiary, co wzbudziło jego sympatię.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów wizyty Franciszka na dworze sułtana, jest próba ognia. Bonawentura pisze, że została ona zaproponowana przez Franciszka w celu potwierdzenia prawdziwości wiary chrześcijańskiej. Wielu badaczy twierdzi, iż można przyjmować to zdarzenie za autentyczne, ponieważ autor czerpie szczegóły ze świadectwa brata Illuminata, naocznego świadka wizyty u sułtana. Poza tym, ordalia zostały zabronione przez Sobór Laterański IV, a Bonawentura nie przypisywałby Franciszkowi takiego wykroczenia bez powodu. 
Malik al-Kamil jednak wyraził wątpliwość, że którykolwiek z jego kapłanów jest w stanie wejść w ogień dla obrony wiary. Zauważył bowiem jednego ze swoich najbardziej zaufanych doradców, który po propozycji Franciszka wycofał się z pomieszczenia, w którym przebywali.

Franciszek według Bonawentury ponowił swoją propozycję, dodając, że sam wejdzie w ogień, a jeżeli spłonie to prosi, aby świadkowie nie przypisywali tego zdarzenia Bogu, a raczej grzechom jego samego. Jeżeli natomiast nie spłonie, sułtan wraz ze wszystkimi poddanymi miał przejść na chrześcijaństwo. Malik al-Kamil nie podjął jednak wyzwania, ponieważ, jak to ujmuje Bonawentura, „bał się buntu narodu”. 

Widząc, że niczego więcej nie zyska, Franciszek postanowił powrócić do obozu krzyżowców i dołączyć do reszty braci. Podczas wizyty na dworze Malika al-Kamila przekonał się, że nie uda mu się nawrócić muzułmanów na wiarę chrześcijańską. Postanowił więc powrócić, najpierw do obozu krzyżowców pod Damiettę a następnie do Asyżu. W październiku 1219 roku około dwustu tysięcy uczestników wyprawy krzyżowej ruszyło w drogę powrotną do Włoch, skorzystał z tego Franciszek, który musiał zająć się w Asyżu rozpadającą się wspólnotą.
k.gorgoń

stat4u PageRank Checking Icon