• Szkoła Duchowości Franciszkańskiej - kontynuacja

  • Medalik z błogosławieństwem św. Franciszka

  • Polskie wydanie Słownika Bonawenturiańskiego

  • Adolf Hyła. Malarz Bożego Miłosierdzia

  • Zapisy do Szkoły Duchowości Franciszkańskiej

YouTube facebook

Do zobaczenia gdzieś tam na drogach...

Tworząc ponad 10 lat temu Szkołę Duchowości Franciszkańskiej, mieliśmy taką cichą nadzieję, że uda nam się stworzyć także i społeczność zgromadzoną wokół św. Franciszka z Asyżu i żyjącą wartościami, którymi on sam kierował się w życiu. Ale nieśmiało marzyliśmy też o tym, że ludzie, którzy przyjadą do nas na zajęcia z różnych krańców Polski, poznają ludzi z innych krańców Polski, poszukujących tego samego, pragnących dążyć do tych samych wzorców, myślących podobnie – po franciszkańsku – w XXI wieku. I wiecie co? Myślimy, że się nam to całkiem nieźle udało. Wasze świadectwa to potwierdzają. Dziś cytujemy Marysię, która najpierw trafiła z Jasła na SDF I, a teraz już nie może się doczekać III stopnia Szkoły.


Co znaczy stworzyć więzy?

Kiedy zaczynaliśmy drugi rok akademicki w Szkole Duchowości Franciszkańskiej przy Instytucie Studiów Franciszkańskich moim postanowieniem było mniej mówić a więcej słuchać. Nie udało mi się w tym tak do końca wytrwać ale ważniejszy dla mnie od zawsze jest człowiek, kiedy widzę, że się stara, niż dany mu na to czas. […] Żeby dzielić się czymkolwiek z innymi ludźmi trzeba samemu być kompletnym, gdzie kompletny nie oznacza doskonały czy idealny. Żeby zdecydować się na przynależność do konkretnej wspólnoty, jaką jest np. m.in. Franciszkański Zakon Świeckich, jak również życie konsekrowane, trzeba najpierw samemu wypełnić własne braki, gdzie samemu nie oznacza samowystarczalności. Dopiero wtedy powinien nastąpić krok, gdzie konsekwencją formacji i szczególną formą realizacji tychże rad ewangelicznych będzie dalsze życie tymi wartościami. Tak uważam. Jesteśmy odpowiedzialni za kształt relacji, które budujemy. Jesteśmy odpowiedzialni za przyzwyczajenia, których trzymamy się kurczowo. Jesteśmy odpowiedzialni za uczucia, które w kimś wzbudzamy. Jesteśmy odpowiedzialni za każde stworzenie, które oswoiliśmy, w tym człowieka.

[…] Więzy się zacieśnia albo rozwiązuje po ludzku, kiedy coś się skomplikuje, a nie odcina się i wszystko burzy, również to, co było dobre. Więzi natomiast buduje się latami na wartościach, gdzie najważniejszą wartością jest drugi człowiek, a nie tylko ja. Więź to most do drugiej osoby. Dlatego mostów się nie pali. Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich myśli swoich, a bliźniego swego, jak siebie samego. Jak kocham siebie, tak kocham bliźniego, takie więzi będę budować, takie więzy będę zacieśniać. Pytanie, czy kocham siebie?

Do Krakowa nie warto przyjeżdżać w pojedynkę. A tym bardziej do Instytutu Studiów Franciszkańskich. Nie jest to mój pierwszy rok akademicki przy Instytucie. Skoro z ogromnym zainteresowaniem czekam na to, co będzie dalej, to znaczy, że warto zapoznać się, co takiego szczególnego ma w sobie to miejsce. Kolejny, bo trzeci już rok akademicki Szkoły Duchowości Franciszkańskiej, który tym razem będzie bez długiej przerwy, a jedynie na czas wakacji, ma ogromne znaczenie. Pomoże nam słuchaczom utrzymać dotychczasowy poziom wiedzy, którą tak czy inaczej zweryfikuje środowisko, w którym jesteśmy i do którego po każdym spotkaniu wracamy.

Nie wszyscy słuchacze Szkoły Duchowości Franciszkańskiej, tak jak np. ja, przynależą do Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Tak samo jak nie wszyscy z Franciszkańskiego Zakonu Świeckich wiedzą, że mogą skorzystać z takiej formacji. Ważni są wykładowcy i tematy, które od wieków są dla filozofów i teologów nieodgadnioną tajemnicą, że to, co nas spotyka, przychodzi spoza nas. Ale byłby to tylko ich hermetycznie zamknięty świat, gdyby nie chcieli się tą wiedzą i doświadczeniem dzielić z nami słuchaczami, których z kolei błogosławieni i święci franciszkańscy przekonują, że warto oddać nawet życie za przyjaciół swoich...

Słuchacze przy Instytucie Studiów Franciszkańskich, a na minionym roku akademickim było nas 83 osoby, udowodniają, że czas to nie tylko pieniądz. Rok formacyjny 2021/2022 dla 83 słuchaczy to także odległość do pokonania, bo z różnych miejsc w Polsce przyjeżdżamy do krakowskich franciszkanów, a co zatem idzie pokonanie wielu kilometrów pociągiem, samochodem lub autobusem. Są to także różne przeszkody, a przez to nieobecność na niektórych wykładach. Ale są i na to sposoby. Wystarczy zapamiętać jaki temat został pominięty, zgłosić to w Instytucie, przyjechać w następnym roku akademickim i dołączyć na te konkretne zajęcia. Więc nic straconego.
Pozwoliłam sobie napisać tę refleksję, ale nie o tematach czy wykładowcach, bo to trzeba samemu się przekonać, a o tym co tak naprawdę ta formacja i przede wszystkim jak zmienia mnie osobiście. Że dopiero patrząc z dystansem można zobaczyć czy warto było poświęcać czas i fundusze, w momencie dla wszystkich trudnym, bo wojna w Ukrainie, bo inflacja itd.

Gdyby o to samo zapytać 83 słuchaczy z trzech różnych kursów z tego roku akademickiego, usłyszelibyśmy bardzo dużo różnych odpowiedzi. Każdy coś innego zapamiętał, dostrzegł, w co innego się ubogacił i mam nadzieję, że chociaż trochę przewartościował swoje życie, przekładając tę wiedzę przede wszystkim na siebie. Te wykłady to nie tylko wiedza, ale też wskazówki jak w praktyce wykorzystać to, co w duchowości franciszkańskiej jest źródłem. A źródłem i zadaniem dla każdego bez wyjątku jest doskonalić się w Miłości, która z cnót obok Wiary i Nadziei jest największa.

„Niech ci Pan błogosławi i niech cię
strzeże. Niech ci ukaże oblicze
swe i niech zmiłuje się nad tobą.
Niech zwróci oblicze swe ku tobie
i niech obdarzy cię pokojem.
Pod tym błogosławieństwem dla brata Leona Franciszek własną ręką skreślił jeszcze znak Tau ze słowami "b. Leonie Pan niech błogosławi ciebie".

Każdy z nas dostał taki medalik z błogosławieństwem na zakończenie roku akademickiego, na znak, że nic się nie kończy. Dopóki żyjemy i mamy czas bracia i siostry, czyńmy Dobro i rozprzestrzeniajmy Pokój gdzie tylko się da, zaczynając od zaglądnięcia w głąb siebie, bo zawsze od siebie trzeba zaczynać.
Zostańcie w Pokoju. I niech to będzie Pokój nie z tego świata. I do zobaczenia gdzieś tam na drogach. Być może w drodze do krakowskich franciszkanów.

A inni Absolwenci? Prosimy bardzo – napiszcie nam mailowo, co zmieniła  w Waszym życiu Szkoła Duchowości Franciszkańskiej? Co Wam dała? Czy widzicie zmiany w swoim życiu? Czy macie „franciszkańskich” przyjaciół?

stat4u PageRank Checking Icon